Bohater musi przejść tragiczną ewolucję, rewolucję lub konwersję. Upaść, aby mógc się podnieść. Próba musi wypaść negatywnie, bo tylko wtedy może się narodzić jako bohater. Dzięki temu postać jego zyskuje na medialności, a filmy i książki o nim są ciekawsze. Cóż to za bohater, który zawsze był taki sam? Taki bohater byłby z defektem, nie toczyłby walki wewnętrznej, a co za tym idzie, nie mielibyśmy dowodów, że myśli. To wątpliwości zmuszają też nas do myślenia. Bezmyślny bohater nie zmusi nikogo do myślenia, a tym bardziej do dyskusji o nim. Bohater, to ktoś o wielu osobowościach: Lech - Bolek, elektryk - prezydent, chłopak po zawodówce - noblista, itd. W życiu bohatera ma być amplituda: w górę i w dół, wzloty i upadki, a nie tylko przyjaźń z kotem (chociaż też szlachetna).
Dlatego postuluję, dopiszmy jeszcze trochę wątków do życiorysu Wałęsy tak, aby starczyło na kilka filmów. Biografię trzeba podkolorować, upikantnić - wszyscy to lubią. To ma być pomnik człowieka zmagającego się z wieloma tragediami, człowieka grzesznego, ale i wielkiego. Człowieka rozdartego, który zmielił świat nie pozostając przy tym bez skazy. Uczyńmy więcej rys ma tym wizerunku, a wartość jego dla potomności wzrośnie. Wałęsa to taki nasz bohater eksportowy. Mocno chrześcijański, gdzie zło, nawrócenie, odkupienia i chwała są wpisane w ten archetyp. Tak naprawdę zniszczymy światowego bohatera, jeśli zaczniemy go bronić przed tragicznymi wątkami jego biografii. Bohater Wałęsa zyskuje więcej na tych oskarżeniach niż traci. Przestaje być bohaterem lokalnym, a staje się uniwersalnym. Wszyscy na tym zyskamy. Patrzmy w przyszłość: cóż to za wspaniały materiał filmowy czy literacki, a jaki przy tym tragiczny. „Jaka piękna tragedia, ach!”
Panie Lechu, nasz (a na pewno mój) bohaterze, wypełnij swój los do końca. To już może ostatnie zadanie. Dla zwykłego człowieka to zadanie bardzo trudne - utrata części wizerunku i dóbr osobistych, ale Pan jest bohaterem. Dla bohatera to po prostu jeszcze jeden akt jego tragedii. Bohater cierpi zawsze.
PS Czytając „Władcę pierścieni” Tolkiena warto zwrócić uwagę na to, że ktokolwiek miał do czynienia z pierścieniem (złem) nie pozostał obojętny na jego działanie: Golum, Bilbo, Frodo czy Sam. Ci ostatni trzej po prostu musieli odejść ze świata ludzi do świata nieśmiertelnych elfów. Walka ze złem zawsze jest tragiczna, nawet jeśli jest zwycięska.
